strona główna biblioteki poprzednia strona    strona 53    następna strona spis treści    redakcja

Ze zbiorów biblioteki

      Historia kalendarza cz. 1


    Nazwa "kalendarz" wywodzi się od greckiego słowa kaleo co oznacza "zwołuję". U Rzymian arcykapłan na początku każdego miesiąca zwoływał mieszkańców, aby ogłosić długość miesiąca oraz dni świąteczne w nim przypadające. Stąd też pierwszy dzień miesiąca po łacinie określano calendae. Księgę służącą do zapisywania wydatków i przychodów pieniężnych, dni, świat i zmian faz księżyca przyjęto nazywać calendarium.
    Za kalendarz uważa się zatem system podziału czasu na dłuższe i krótsze jednostki, takie jak: dni, miesiące, lata oraz ich uporządkowanie w określony sposób. Jest kilka jednostek czasu wspólnych dla wszystkich systemów kalendarzowych. Taką podstawową jednostką jest doba, która wyznacza czas, w jakim Ziemia wykonuje pełny obrót wokół własnej osi. Jest to podział naturalny. Natomiast podział doby na równe dwadzieścia cztery godziny, jak też tydzień składający się z siedmiu dni, jest podziałem sztucznym. Miesiąc jest kalendarzową jednostką czasu, w jakim księżyc kończy pełny cykl zmienności faz. Cykl ten zwie się miesiącem synodycznym i ma długość 29,53059 dni. Został on najwcześniej przyjęty spośród dłuższych kalendarzowych odcinków czasu i zyskał duże znaczenie w starożytnych obrzędach religijnych.
    Z kolei rokiem nazywamy okres czasu, w jakim Ziemia okrąża Słońce. Znanych jest kilka wymiarów tego czasu. Najpopularniejszy jest rok zwrotnikowy, czyli odstęp czasu pomiędzy dwoma kolejnymi przejściami Słońca przez punkt równonocy wiosennej. Taki rok wynosi 35,242199 dób słonecznych średnich, czyli 365 dni 5 godzin 48 minut 46 sekund (doba słoneczna jest średnim okresem przejścia Słońca przez południk miejscowy).
    Rok zwrotnikowy jest o 11 dni dłuższy niż miesiąc synodyczny. Żaden z tych okresów nie jest podzielny przez długość doby. Spowodowało to konieczność przyjęcia dodatkowych dni w określonych przedziałach czasu w celu utrzymania zgodności pomiędzy fazami księżyca, a okresem powtarzania się pór roku. Powstał w ten sposób rok przestępny, notowany co cztery lata, w którym dodaje się jeden dzień do miesiąca lutego.
    Zanim ludzkość zaczęła posługiwać się powszechnie dzisiaj znanym kalendarzem gregoriańskim, używano różnorodnych metod rachuby czasu, m.in. w Mezopotamii stosowano kalendarz babiloński. W Chinach, na Tajwanie oraz państwach sąsiednich (np. w Japonii) posługiwano się księżycowo-słonecznym kalendarzem chińskim. W starożytnej Grecji posługiwano się kalendarzem księżycowym, który przez dłuższy czas próbowano zsynchronizować z porami roku. Majowie w Ameryce Środkowej posługiwali się kalendarzem, w którym następstwo czasu było niezależne od zjawisk astronomicznych.

Kalendarz Azteków, Cancun, Meksyk
Kalendarz Azteków, Cancun, Meksyk


Początki wydawnictw kalendarzowych w Polsce

    Pierwsze kalendarze, jakie ukazały się w Polsce, były autorstwa przybyłych z zachodu duchownych katolickich. Wydawano je w języku łacińskim z przeznaczeniem na potrzeby księży z ustalonymi datami świąt, ujętymi w tzw. Cykle wielkanocne. Zawierały wykaz dni całego roku wraz ze świętym patronem dnia, przy czym zazwyczaj święta podawano w kolorze czerwonym, czasem pojawiał się kolor złoty lub niebieski. Kalendarze dołączane były do brewiarzy, modlitewników, mszałów.
    Głównym ośrodkiem wydawniczym kalendarzy był Kraków, gdzie w 1404 roku na Akademii Krakowskiej utworzono z fundacji mieszczanina krakowskiego Jana Strobena katedrę astronomii zajmującą się m. in. nauką o kalendarzu. W dalszym etapie powstała w 1450 roku katedra astrologii, którą w tradycji Średniowiecza traktowano także jako naukę i często mylono ze sobą pojęcia astronomii i astrologii. W 1476 roku obowiązek sporządzania kalendarzy nałożono na profesorów katedry astronomii lub matematyki Akademii Jagiellońskiej.
    Krakowski historyk i geograf Maciej Miechowita, zwiększając w 1522 roku uposażenie katedry astrologii zobowiązał tamtejszych profesorów do układania co roku dwóch prognostyków z dołączonych do nich kalendarzem. Pierwszy, szerzej opracowany, z informacjami o zaćmieniach i kometach był przeznaczony dla alchemików, drugi mniejszy dla szerszego grona użytkowników. Dawało to niezły dochód i akademiccy uczeni chętnie podejmowali się tego zadania. Otrzymywali za to dość wysokie honoraria od wydawcy oraz dużo (niekiedy nawet sto) egzemplarzy autorskich. Rozsyłali je znanym osobistościom, otrzymując w zamian specjalne, nieraz bardzo wartościowe podarunki. Doszło do tego, że Uniwersytet widział się zmuszony do zrobienia zakazu wydania kalendarza przed ogłoszeniem oficjalnego, akademickiego prognostyka astrologicznego. Natomiast wydawcy spoza Akademii zostali zobowiązani do przedstawiania swoich kalendarzy do aprobaty władzom uczelni. Miało to miejsce w roku 1549. Wydaje się, że wraz ze wzrostem popularności kalendarzy jeszcze bardziej rosła popularność astrologii.
    W 1474 roku Kasper Straube, drukarz krakowski, wydał zarówno pierwszy druk na ziemiach polskich, jak i pierwszy kalendarz ścienny. Kalendarze krakowskie cieszyły się tak dużą popularnością, iż na początku XVI wieku, w Wiedniu i Heidelbergu wydawano kalendarze pod tytułem "Practica Cracoviensis". Sami Polacy wydawali je także w Rzymie i Lipsku.
    W 1516 roku Jan Haller wydrukował pierwszy kalendarz w języku polskim, zaś w 1531 roku Florian Ungier wydał pierwszy znany nam kalendarz ścienny, który przetrwał do naszych czasów.
    Dzięki dużej popularności kalendarz był wydawnictwem dochodowym, dlatego też wielu drukarzy starało się o uzyskanie przywileju królewskiego lub biskupiego na taką działalność. W 1525 roku udało się to Janowi Maleckiemu, a w 1537 roku Maciejowi Szarfenbergowi. W rok później doszło na tym gruncie do waśni między Maciejem Szarfenbergiem, a jego bratem Markiem i Hieronimem Wietorem. Na mocy przysługującego mu prawa nie chciał dać zgody na druk i sprzedaż kalendarzy. Sprawa dotarła aż do króla Zygmunta I, który zniósł ten przywilej.

Nagłówek kalendarza krakowskiego ściennego z roku 1525
Nagłówek kalendarza krakowskiego ściennego z roku 1525

    W 1583 roku wyszedł w Krakowie wydany po raz pierwszy w Polsce kalendarz gregoriański. Podwawelski gród wraz ze swoją Akademią i licznymi oficjalnymi drukarniami przez cały XVI wiek i większą część wieku XVII był najpoważniejszym w Polsce ośrodkiem wydawniczym dla tego rodzaju druków. W tym właśnie mieście ukształtowała się struktura treściowa tych wydawnictw. Kalendarium zostało oddzielone od części informacyjnej, która z biegiem lat rozrastała się coraz bardziej.
    Jednakże w XVII wieku Akademia Krakowska powoli chyliła się ku upadkowi. Pozycję Krakowa w wydawaniu kalendarzy od około roku 1674 przejął Zamość ze swoja Akademią. Tu w drugiej połowie XVII wieku drukował swoje kalendarze Stanisław Niewieski, później jego syn Franciszek. Na przełomie XVII I XVIII stulecia kalendarze wydawał również lekarz z Akademii Zamojskiej Tomasz Ormiński. Ale najpopularniejsze układał profesor tejże uczelni Stanisław Duńczewski. Jego kalendarze rozchodziły się przez pół wieku (1725 - 1775) w dużych nakładach po całej Rzeczypospolitej.
    W pierwszej połowie XVIII wieku do grona wydawców dołączyły drukarnie jezuickie i pijarskie. Pojawił się wtedy typ kalendarza kieszonkowego, w małym formacie, zwanym wówczas kalendarzem politycznym. Ukazał się on po raz pierwszy w Wilnie w roku 1737, wydany przez jezuitę Jana Poszakowskiego, który był reformatorem tego rodzaju wydawnictw. Zerwał bowiem z dniami feralnymi, zaatakował przesądy i celowość przepowiedni. Zamieścił natomiast w nim m.in. "rewolucje roczne, lunacje, zaćmienia słońca i księżyca, koncylja powszechne, herezje, zakony, serie królów polskich, dzień narodzenia panów i inne rzeczy ciekawie do politycznych rozmów służące." Dwa lata później wydał "Kalendarz historyczny i polityczny" , w którym podał fakty i daty z historii powszechnej. Odtąd w polskich kalendarzach zaczęto coraz częściej zamieszczać wiadomości historyczne, geograficzne oraz relacje z podróży.
    Dalszymi reformatorami kalendarza byli pijar warszawski Antoni Wiśniewski oraz jezuita wileński Franciszek Paprocki. Pierwszy wydawał w latach 1752-1788 "Kolędę warszawską", po jego śmierci kontynuowaną pod tytułem "Kalendarzyk polityczny". Drugi natomiast od 1759 roku wydawał "Kalendarzyk polityczny". W pierwszym roczniku "Kolędy warszawskiej" Wiśniewski zawarł informacje o sejmach polskich i Księstwie Kurlandzkim. W następnym roku zaś zamieszczono "Osobliwości w Polscze, które się w innych krajach nie znajdują". W późniejszych latach zamieszczano szereg informacji z fizyki i astronomii, mając przy tym na uwadze zastosowanie nauki do celów społecznych, jak m.in. zwalczanie ciemnoty i zabobonu. Z "Kolędy warszawskiej" powstał "Kalendarzyk polityczny" który zajął się bieżącymi sprawami politycznymi. I tak np.: w roku 1792 zawierał "cztery przedniejsze konstytucje narodów wolnych" tzn. angielską, amerykańską, francuska i polską.
    W podobnym stylu utrzymany był "Kalendarzyk polityczny" Franciszka Paprockiego przemianowany później na "Kalendarz wileński". Podawano tu informacje o odkryciach i wynalazkach z zakresu medycyny, mechaniki, historii, astronomii, geografii i fizyki. Wyśmiewano prognostyki i przesądy, wyrażano zaś uznanie dla Newtona i Kopernika.
    Równolegle obok powyższego typu kalendarzy w dalszym ciągu ukazywały się na rynku noworoczniki astrologiczne. Układali je członkowie Akademii krakowskiej i zamojskiej. Zdaniem Zygmunta Glogera najgorszy spośród nich był astronom uczelni zamojskiej Stanisław Duńczewski, który przez 40 lat wydawał swój kalendarz. Adresowany był do szerokiego grona odbiorców: od szlachty zagrodowej i rzemieślników poczynając, przez organistów i oficjalistów, na osobach bardziej oświeconych kończąc. Zawierał prognostyki, przepowiednie, zabobony, czary zaczerpnięte z XVI-wiecznej księgi francuskiej oraz artykuły z dziedziny prawa publicznego, historii, geografii oraz historii naturalnej.
    Dla ilustracji wartości danych astrologicznych warto przytoczyć historię opublikowaną w "Monitorze" z dnia 20 sierpnia 1766 roku. Autor "opowiada z dowcipem o zatargu powstałym pomiędzy ojcem panny, a jej narzeczonym z tego powodu, że dzień naznaczony przez ojca na wesele w jego kalendarzu do zaślubin szczęśliwy, był w kalendarzu kawalera oznaczony jako najgorszy." Z taką różnorodnością kalendarzy wkroczyliśmy w wiek XIX.

M. Zujewicz 
 
strona główna biblioteki poprzednia strona    strona 53    następna strona spis treści    redakcja

 © Centralna Biblioteka Rolnicza, Warszawa 2004