drug rehab Tampa
poniedziałek, 20 sierpień 2018 11:58

Czas zbioru plonów – czas świętowania

Żniwa były niegdyś prawdziwym świętem na polskiej wsi. Ich sakralny charakter uzewnętrzniał się w szeregu zwyczajów, wzorów zachowań i czynności obrzędowych. Były ukoronowaniem pracy rolnika i zapowiedzią poprawy ich bytu.

Żniwa

01

Na większości obszarów Polski żniwa rozpoczynały się w lipcu i trwały przez cały sierpień. Ze zbiorem zboża związana jest także nazwa miesiąca sierpnia, bowiem dawniej zboże ścinano tylko przy pomocy sierpa. W wielu rejonach jeszcze pod koniec XIX wieku używanie kosy uważano za swego rodzaju profanację, bowiem godziło się żąć jedynie sierpem – powoli, uroczyście i ostrożnie, by nie uronić cennego ziarna. Zajmowały się tym głównie kobiety i dziewczęta, a mężczyźni pracowali przy zwożeniu plonów z pola. Wraz z pojawieniem się kosy zmienił się układ sił. To mężczyźni ścinali zboże, a kobiety wiązały je w snopki, układały i po zakończonej pracy sprzątały rżysko.

Ze żniwami dokonywanymi przy pomocy kos wiązało się obrzędowe wprowadzanie chłopa do grona doświadczonych żeńców, zwane, „frycowaniem kosiarza” lub „frycowaniem wilka”. Mężczyzna przystępujący do koszenia do raz pierwszy był poddawany różnego rodzaju próbom, jak ścinanie zboża i trawy w trudnych warunkach czy praca z wykorzystaniem tępego narzędzia. Musiał też odbyć „spowiedź” przed mistrzem ceremonii, często przebranym za księdza. Polegała ona na zadawaniu żartobliwych pytań i wyznaczaniu kandydatowi „pokuty” w formie humorystycznych poleceń, a niekiedy chłosty rózgą lub pokrzywami. Po pomyślnym przejściu wszystkich prób, wkładano mu na głowę wieniec ze zboża i polnych kwiatów, krępowano sznurami, a następnie z muzyką i śpiewem prowadzono do dworu lub zagrody najbogatszego gospodarza, by zaprezentować właścicielowi pól „wilczka złapanego w zbożu”. Na koniec cały orszak udawał się do karczmy, gdzie uwalniano nowego kosiarza i bawiono się na jego koszt, aż do rana.

Żniwa były nie tylko ukoronowaniem pracy rolnika, ale jednocześnie zamykały cykl zabiegów agrarno-obrzędowych. Mobilizowały do wzmożonego wysiłku i były ważne dla całej społeczności wiejskiej. Uczestniczyli w nich niemal wszyscy mieszkańcy, nawet starcy i dzieci. Unikanie pracy w tym czasie było postrzegane za grzech. Żniwa zapowiadały poprawę bytu i były na polskiej wsi prawdziwym świętem. Do pracy nierzadko zakładano odświętne stroje, a szacunek dla chleba, który powstawał z zebranych plonów, nakazywał by towarzyszyła jej powaga i odpowiednie zachowanie.

Żniwa zaczynał tzw. zażynek. W wyznaczonym dniu gospodarz przychodził do żniwiarzy, częstował ich wódką, kilka kropel wylewając na ziemię na szczęście i urodzaj. W rogu zagonu gospodyni na lnianej ściereczce kładła kawałek chleba, żeby zawsze było go pod dostatkiem. Żeńcy rozpoczynali pracę znakiem krzyża, a niekiedy wspólną modlitwą. W niektórych rejonach występowały pewne zwyczajowe formy postępowania z narzędziami. Sierpa nie wolno było podać bezpośrednio z ręki do ręki, ale trzeba go było rzucić na ziemię. Sierp lub kosę należało ostrzyć „od siebie”, a nie „do siebie”, by spędzić „złe”.

Na dzień rozpoczęcia żniw wybierano najczęściej środę lub sobotę – dni poświęcone Matce Boskiej.  W pierwszej kolejności  zbierano żyto, a potem pszenicę, jęczmień i owies. W jednym polu pracowało zazwyczaj kilkanaście osób. Na czele każdej gromady stał tzw. przodownik, który dbał o zachowanie właściwego tempa pracy. W utrzymaniu prawidłowego rytmu pomagały również pieśni, które towarzyszyły pracy w polu.

Pierwszym zżniętym kłosom przypisywano szczególne znaczenie i wykorzystywano je w rozmaitych praktykach. Okładano się nimi w pasie przeciw bólom w krzyżu lub przewiązywano nimi rękę by nie spuchła podczas pracy. W niektórych okolicach powszechny był zwyczaj przewiązywania gospodarza powrósłem ukręconym z pierwszych garści zboża.

Symboliczne znaczenie miały praktyki dotyczące układania pierwszego snopa. Ścinał go zwykle sam właściciel pola. Przypisywano mu znaczenie magiczne. Pochodzące z niego ziarno wykorzystywano do siewu, zapewniając w ten sposób ciągłość wegetacji. Laskowiacy pierwszy snopek łamali na pół i przeżegnawszy się kładli w kąt stodoły. Był to podarek dla myszy, by nie niszczyły pozostałego zboża lub ofiara dla zmarłych. Pierwsze plony poświęcano bóstwom urodzaju, by chroniły zbiory.

Ofiarny charakter i symbolika ciągłości wegetacji były też widoczne w obrzędach dotyczących ostatnich kłosów. Znany był zwyczaj zostawiania ostatnich niezżętych kłosów zwanych „przepiórką” (na Mazowszu i Podlasiu), „perepełką” (na Kresach Wschodnich), „brodą” (w Małopolsce) lub „pępkiem” (w Poznańskiem). Niekiedy „przepiórka” była trzykrotnie „oborywana” przez ciągniętą za nogi przodownicę lub młode panny na wydaniu w celu zapewnienia ciągłości wegetacji i urodzaju. W niektórych rejonach pozostawiano kilka ostatnich garści zboża dla ptaków i myszy. Ostatnie pozostawione w polu kłosy ściano bardzo uroczyście. Czynność tę wykonywał najlepszy kośnik – przodownik lub przodownica. Następnie wręczano je kobietom, które plotły wieniec dożynkowy, symbolizujący płody ziemi. Z czasem „przepiórka” zaczęła przyjmować formy nawiązujące do symboliki chrześcijańskiej. Na ściernisku pozostawiano krzyż ze słomy lub z ostatnich kłosów pleciono wieniec, który składano w polu. W środek wkładano krzyż  z powróseł.

Pracę kończono znakiem krzyża i krótką modlitwą. Na Pogórzu żniwiarze kładli się na ziemi i prosili Boga o doczekanie następnych żniw. Prawdopodobnie zabieg ten miał spowodować zwrot siły włożonej w żniwny trud. Podobne praktyki miały miejsce w obwodzie smoleńskim i na Żywiecczyźnie.

Dożynki

02

Dożynki, największe święto gospodarskie rolników będące ukoronowaniem ich całorocznego trudu , obchodzono w Polsce prawdopodobnie już w XVI wieku lub na przełomie XVI i XVII wieku, gdy rozwinęła się gospodarka folwarczno-dworska. Urządzali je dla żniwiarzy właściciele majątków ziemskich. Była to zabawa przy muzyce i poczęstunku – nagroda za dobrze wykonaną pracę w polu i zebrane plony.

Wieńce dożynkowe były najważniejszym elementem uroczystości. Mogły one mieć kształt snopków zboża, ustrojonych jarzębiną, kwiatami, ziołami i wstążkami czy wielkich kół splecionych ze zbóż i kwiatów. Tworzono też wieńce w kształcie korony, serca, tarczy z herbem miasta czy napisami ułożonymi z suszonych kwiatów i ziaren. Przybierały również formę obrazu z wizerunkiem Matki Boskiej.

Niegdyś na wierzchołku wieńca przywiązywano żywe ptaki, najczęściej kogutki, symbolizujące siłę, witalność i płodność, ale także małe kaczęta i gąsięta. Wokół wieńca układano płody ziemi: orzechy laskowe, jabłka, gruszki, śliwki i rozmaite warzywa. Małe wianki zakładały na głowę idące na czele orszaku przodownice. Czasami robili to mężczyźni – najlepsi żniwiarze. Większe okazy, ustawione na specjalnych podpórkach, nieśli silni parobcy, nad którymi czuwała przodownica.

Zwyczajowo pochody najpierw udawały się do kościoła, by podczas mszy dokonać poświęcenia wieńca, a następnie do gospodarza dożynek. Po drodze śpiewano pieśni religijne i dawne pieśni dożynkowe z powtarzającym się refrenem: Plon niesiemy plon, w gospodarza dom! Żeby dobrze plonowało, po sto korcy ziarna dało. Plon niesiemy, plon! Mówiły one o trudach pracy w polu, o zebranym plonie, wyrażały troskę o przyszłe urodzaje i nadzieję na zasłużony poczęstunek i dobrą zabawę. Niekiedy tekst pieśni był swego rodzaju relacją dotyczącą miejscowych wydarzeń lub opowiadał o radościach i troskach mieszkańców.

Gospodarz dożynek serdecznie witał swoich gości, przyjmując wieniec dożynkowy z rąk przodownicy, z szacunkiem całował wręczony mu chleb upieczony z nowej mąki, po czym wznosił toast za wszystkich zebranych, za ich pomyślność i dostatek, zapraszał do stołów ustawionych zwykle na dziedzińcu oraz wspólnej zabawy z tańcami. Do pierwszego tańca dziedzic prosił przodownicę.

Wieniec żniwny był przechowywany w sieni lub stodole, aż do następnego roku. Wykruszone z niego ziarna wykorzystywano jako materiał siewny na przyszły rok.

Pod koniec XIX wieku wzorem dożynek dworskich zaczęto urządzać dożynki chłopskie. Bogaci gospodarze wyprawiali je dla swojej rodziny, parobków i pracowników najemnych. Przebiegały one bardzo podobnie jak dożynki dworskie, chociaż były dużo skromniejsze.

W okresie międzywojennym organizowano dożynki gminne, powiatowe i parafialne. Były one manifestacją odrębności chłopskiej i dumy. Z zabawy urządzanej dla czeladzi dworskiej, stały się świętem całego rolniczego stanu, połączonym z wystawami rolniczymi, festynami, występami ludowych zespołów artystycznych.

Po II wojnie światowej gospodarzami dożynek byli przedstawiciele władz administracyjnych różnych szczebli, a święto miało charakter polityczny, przy czym zachowano w nich niektore elementy tradycyjne, jak: uroczyste pochody z wieńcami i chlebem, pieśni. Towarzyszyły im kiermasze i występy artystyczne.

Po 1980 roku dożynki ponownie zmieniły swój charakter. Były jednocześnie i świętem rolników i uroczystością religijną, na cześć Matki Boskiej, w podziękowaniu za pomyślnie zakończone żniwa i zebrane plony. Rozwinął się też kultywowany przed wojną zwyczaj obchodzenia dożynek parafialnych i pielgrzymek do miejsc świętych, miejsc kultu religijnego, zwłaszcza sanktuariów maryjnych. Od 1990 roku największe i najbardziej uroczyste obchody mają miejsce na Jasnej Górze w Częstochowie. Ubrani w stroje regionalne pielgrzymi przybywają do świątyni niosąc dary z płodów ziemi i piękne wieńce dożynkowe.

Tekst: Joanna Szymańska-Radziewicz

Oprac.graf. Paulina Szymańska

Literatura:

  1. Ogrodowska, B.: Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne. Warszawa: Sport i Turystyka - Muza, 2009.
  2. Żyburtowicz, Z.: Polski rok : tradycje i obyczaje. Warszawa: "Świat Książki", 2009.
  3. Janicka-Krzywda, U.: Zwyczaje, tradycje, obrzędy. Kraków: Wydawnictwo WAM - Księża Jezuici, 2013.
  4. Karczmarzewski, A.: Ludowe obrzędy doroczne w Polsce południowo-wschodniej. Rzeszów: Wydawnictwo Libra : Muzeum Okręgowe, 2011.

 

 

Czytany 367 razy