drug rehab Tampa
sobota, 28 kwiecień 2018 15:51

Zielone Świątki w polskiej tradycji ludowej

ZIELONE ŚWIĄTKI

W POLSKIEJ TRADYCJI LUDOWEJ

Zielone Świątki zwane w Polsce świętem Zesłania Ducha Świętego obchodzone są pięćdziesiątego dnia po zmartwychwstaniu Chrystusa. Upamiętnia ono zesłanie Ducha Świętego na Maryję matkę Jezusa oraz Apostołów. Zielone Świątki to także: ludowa nazwa okresu kończącego zimę, a zaczynającego lato; święto majowe związane z przedchrześcijańskimi obchodami wiosny; oraz pora pradawnych obrzędów agrarnych, pasterskich i wegetacyjnych. Po Wielkanocy i Bożym Narodzeniu są trzecim najważniejszym świętem kościelnym, wprowadzonym już u zarania chrześcijaństwa.

zs001Jeszcze na początku XX wieku Zielone Świątki trwały trzy dni: od niedzieli do wtorku. Od zawsze świętu temu towarzyszyły przedchrześcijańskie wierzenia i zwyczaje, ściśle związane z okresem wiosennego zrównania dnia z nocą, należące do najstarszych rytuałów sprawowanych na cześć słońca i wody - podstawowych sił życiodajnych, kreujących przyrodę.

Zielone Światki były obrzędowym uhonorowaniem działań, które miały zapewnić obfite zbiory i dobry chów zwierząt. Aby oczyścić ziemię z demonów wodnych, odpowiedzialnych wiosną za proces wegetacji, stosowano różnego rodzaju magiczne praktyki, tj. palenie ognia, majenie domów czyli przyozdabianie ich zielonymi gałązkami, kwiatami, czy tatarakiem. Wierzono, że majenie domostw zielonymi gałęziami zapewni urodzaj, a także ochroni przed urokami. W wieńce z kwiatów i liści ubierano przydrożne krzyże i kapliczki. Tatarak cięto i rozrzucano po podłodze w całym mieszkaniu oraz na podwórku. Czasem pędy tataraku zatykano w strzechy domów. Zwyczaj ten opisywał Oskar Kolberg: „We dnie te umiatają przed domem śmiecie, posypią miejsce tatarakiem i obsadzą ganki domu a czasami i bliski płotek gałązkami brzeziny”. Zwyczaj majenia domów zachował się do dziś.

Majenie, ofiara i modlitwa

Zielone gałęzie symbolizowały życiową moc rozkwitającej przygody, miały pobudzać wzrost roślin i chronić od wszelkiego zła i zarazy. Wierzono, że potrafiły odwracać urok i chronić przed klątwą. Dlatego majono też pola, przykładowo olchę zatykano w zagony ziemniaków, aby były sypkie i białe jak to drzewo, zboża majono leszczyną, aby było giętkie i odporne na wiatr. Obsiane pola obchodzono w procesji z obrazami świętych i chorągwiami, śpiewając nabożne pieśni. Ofiara i modlitwa - tymi sposobami starano się nakłonić demony wodne, by „uwolniły” podległe im wody. Jak pisał Zygmunt Gloger w „Encyklopedii staropolskiej”: Pod Bożą-męką we wsi lub za wioską zbierano się na śpiewanie pieśni nabożnych w wieczory wiosenne, zwłaszcza w dni niedzielne od Wielkiejnocy do Zielonych Świątek.

Konstanty Rostworowski wspominał, że w jego rodzinnym Gałęzowie (lubelskie) w latach trzydziestych XX w. tego dnia: „zaraz po mszy przyjeżdżał proboszcz i uroczyście procesją udawano się w pole, tam gdzie szumiały łany zbóż. Po odczytaniu modlitwy ksiądz pokrapiał, błogosławił ziemię, zasiewy i ludzi”. Z kolei w Czyżowie (w I RP województwo sandomierskie) u rodziny Targowskich był praktykowany zwyczaj, że w poniedziałek Zielonych Świąt: „ktoś z męskich przedstawicieli kolatorów objeżdżał z proboszczem granice majątku, by w czterech jego krańcach zakopać papierki ze słowami ewangelii świętych: Marka, Mateusza, Jana i Łukasza. Odpowiednie modlitwy  i pokropienie wodą święconą miejsca, w którym zakopano ewangelię, miało chronić w przyszłości zbiory od klęski gradu”.

zs001W domach ziemiańskich w Zielone Świątki przygotowywano bukiety polnych kwiatów. Zygmunt Gloger pisał też o tradycji kultywowanej w niektórych dworach szlacheckich polegającej na powtórzeniu tradycji wielkanocnego święconego z babami i mazurkami, które czasem udało się dochować od świąt Wielkiejnocy. W ciągu tego świątecznego dnia udawano się na mszę świętą, a następnie spożywano uroczysty obiad.

W Zielone Światki należało także odpowiednio zabezpieczyć bydło. Według wierzeń tego dnia czarownice są szczególnie aktywne, dlatego okadzano bydło dymem ze spalonych święconych ziół, przystrajano wieńcami i kwiatami, a po grzbietach i bokach toczono jajka. Krowom dawano do wypicia ziołowe wywary, wypowiadając przy tym zaklęcia przeciw czarownicom.

Święto pasterzy

Zielone Świątki były także świętem pasterskim. Tego dnia pasterze bawili się, tańczyli, ucztowali, palili ogniska. Najważniejszą potrawą świątecznej uczty, suto podlewanej wódką, była jajecznica z kiełbasą i słoniną, i ziemniakami pieczonymi w ognisku. Trzeba dodać, że zabawy pasterzy były charakterystycznym elementem obrzędowości zielonoświątkowej. Odbywały się przy ogniskach (na południu Polski nazywanych sobótkami, a na Podlasiu Palinockami), które często podobnie  jak świętojańskie palono na wzgórzach. Zwyczaj ten do dzisiaj jest popularny wśród górali zagórzańskich i Podhalan, od ognisk odpala się tzw. fakły (lub kozubki) – szczególny rodzaj pochodni, robionej z kory młodego świerka. Robi się z niej swego rodzaju sakwę na długim kiju, do której wkłada się żywicę. Z fakłami robi się pochody między poszczególnymi watrami (tj. ogniskami), a także obchodzi pola, szczególnie te zasiane, w celu odpędzenia złych duchów od zagonów i pól.

Jeszcze w końcu XIX w. pierwszego dnia Zielonych Świątek pasterze, pędząc przed południem do wsi bydło z pastwiska, wybierali pięknego wołu, okrywali go starą siecią i przywiązywali ją do tułowia słomianymi pasami. Za sieć i powrósła wkładali gałązki i polne kwiaty, na rogi zaś wieniec z brzozowych gałązek. Tak przystrojonego zwierza, hałasując, prowadzili na czele stada do wsi, gdzie właściciel zwierzęcia musiał je wykupić z rąk pasterzy datkiem pieniężnym.

W drugi dzień Zielonych Świątek dziewczęta szły na łąki, rozpalały ogniska, by przy nich pleść wieniec z ruty, chabrów oraz brzozowych gałązek i wybierały spośród siebie „królewnę”. Wybraną dziewczynę ubierano w jasną suknię, przepasywano wstążką, obwieszano koralami, a na głowę wkładano koronę. „Królewnę” trzy razy oprowadzano wokół ogniska, a potem barwny i wesoły korowód obchodził granice wioskowych pól. Następnie dziewczęta prowadziły „królewnę” do wsi, gdzie w chatach przyjmowano orszak poczęstunkiem.

Zwyczaje matrymonialne

zs001Obrzędowości zielonoświątkowej towarzyszyły także zwyczaje o charakterze matrymonialnym. Można do nich zaliczyć obdarowywanie chłopców przez dziewczęta pisankami, w wielu przypadkach było to równoznaczne z oświadczeniem, że zaloty są mile widziane. Tradycja ta była znana w rzeszowskim i krośnieńskim. Z kolei na terenach całej Orawy, Wielkopolski, na ziemi rzeszowskiej i na Śląsku powszechny był zwyczaj „stawiania moja”. Były to wysokie, kilkunastometrowe słupy z okorowanych pani sosnowych, ozdobione na szczycie pękiem świerkowych gałązek i kolorowymi wstążkami. Kawalerowie ustawiali swoje „moje” przed domami panien na znak, że są nimi zainteresowani.

„Moje” ustawiano też na wiejskim placyku, a na wierzchołku przywiązywano fant: butelkę z wódką, parę butów, pas lub kamizelkę, ufundowane przez księdza lub dziedzica. Kawalerowie współzawodniczyli we wspinaczce po słupie, który dodatkowo był smarowany mydłem lub olejem. Temu, któremu udało się wspiąć na szczyt „moja”, zdobywał nagrodę i uznanie panien.

Majówki

W dawnej Polsce miejskim zwyczajem świętowania Zielonych Świątek były tzw. majówki, czyli wyjazdy za miasto na świeże powietrze. Z takich przejażdżek słynęła XVIII- wieczna Warszawa. Ówczesne gazety rozpisywały się ile na majowe zabawy traci królewska kasa.zs001 Pisano na przykład o odwiedzinach na takiej majówkowej zabawie króla Stanisława Augusta, który rzucał w tłum drobne prezenty, świętując w ten sposób rocznicę swojej elekcji (w 1765 r.). Z kolei o krakowskich majówkach tak pisał Oskar Kolberg: „W obszernym lesie Kraków rozgaszcza się tysiące ludzi, mnóstwo koni, pojazdów, wozów, niezliczone huśtawki krzyżujące się w powietrzu, piękne grona przy wspólnej zabawie, przyjazne  kółka pod jednym drzewem i przy jednym koszu ...”.

Wielka była i nadal jest różnorodność sposobów obchodzenia Zielonych Świątek. To jak napisała Ewa Ferenc w „Polskich tradycjach świątecznych” zapewne efekt: „działania łaski Ducha Świętego. Nic dobrego i pięknego nie powstanie bez Jego udziału, bez jednej choćby iskierki, drobnego okrucha płomieni, które zawisły nad głowami apostołów i bez najlżejszego powiewu wiatru, który przeleciał wówczas przez Wieczernik”. …

Tekst: Joanna Szymańska-Radziewicz

Oprac.graf. Paulina Szymańska

Źródła:

  • R. Hryń-Kuśmierek, Zwyczaje i obrzędy – rok polski, Poznań 1998
  • A. Karczmarzewski, Ludowe obrzędy doroczne w Polsce południowo-wschodniej, Rzeszów 2011
  • T. Kokocińska, Polski rok – tradycje i obyczaje, Warszawa 2009
  • T. A. Pruszak, Ziemiańskie święta i zabawy – tradycje karnawałowe, ślubne, dożynkowe i inne, Warszawa 2012

 

 

Czytany 552 razy