Rolniczy Magazyn Elektroniczny
Zapraszamy do lektury nowego numeru dwumiesięcznika – „Rolniczy Magazyn Elektroniczny”
Pokoje "Na Skarpie"
Rolnicza Biblioteka Cyfrowa
Zapraszamy do lektury!
czwartek, 25 luty 2010 21:06

Zapusty polskie

Centralna Biblioteka Rolnicza jako instytucja dbająca o zachowanie dawnych obyczajów polskich, dnia 14 lutego br. zorganizowała imprezę – Zapusty polskie - która skupiła ludzi, dla których ważna jest idea łączenia tradycji ze współczesnością. W tym roku przypomniane zostały dawne zwyczaje i obrzędy związane z końcem karnawału. Patronat honorowy nad spotkaniem sprawował Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego, a oprawę muzyczną zapewnił Ludowy Zespół Artystyczny PROMNI. Biesiadę otworzył dyrektor CBR, Ryszard Miazek, który przywitawszy zaproszonych gości dokonał podsumowania dokonań Biblioteki w minionym roku. Podkreślił fakt zakończenia trwającego od ponad 20 lat sporu prawnego wokół gmachu, przy ul. Krakowskie Przedmieście 66, uwieńczonego uwłaszczeniem na warunkach wypracowanych w 2002 roku za pośrednictwem kancelarii Evico, Jadwigi i Bronisława Tomaszewskich i przy przychylnym nastawieniu ordynariusza diecezji warszawskiej arcybiskupa Kazimierza Nycza oraz rektora kościoła akademickiego św. Anny, dr Jacka Siekierskiego. Wspomniał o zamknięciu jednej z największych inwestycji Biblioteki dotyczącej systemu wentylacji i klimatyzacji całego budynku. Wykonawcą ostatniego etapu tej inwestycji była firma E-max, Remigiusza Ferlińskiego z Warszawy. Dyrektor podziękował również prezesowi Stowarzyszenia „Bezpieczna młodość” im. Grzegorza, Stanisławowi Zduńczykowi, za przekazanie na rzecz naszej instytucji czterech multimedialnych zestawów komputerowych, które pozwoliły na uruchomienie czytelni cyfrowej, która z kolei umożliwiła korzystanie z najstarszych zasobów piśmiennictwa rolniczego w wersji elektronicznej. Impreza zgromadziła wiele osób związanych z życiem naukowym, kulturalnym i gospodarczym wsi. Wśród gości był między innymi minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Marek Sawicki.

Karnawał po staropolsku zwany zapustami oznaczał czas liczony od Nowego Roku lub Trzech Króli i trwający aż do Środy Popielcowej, obfitujący w różnego rodzaju zabawy, tańce, uczty i maskarady. We wszystkich stanach bawiono się i hulano i stosownie do posiadanych zasobów jedzono dużo i tłusto oraz tęgo popijano. W miastach odbywały się wystawne bale kostiumowe i maskowe zwane redutami, które niekiedy pełniły funkcje giełd małżeńskich dla dobrze urodzonych panien. Do ulubionych staropolskich rozrywek karnawałowych, urządzanych z wielką fantazją, należały także szlacheckie kuligi. Była to prowadzona przez wodzireja sanna przy blasku pochodni, muzyce i dzwonieniu janczarów.

Z ludowymi zapustami, oprócz nieustannych zabaw, wiązały się również liczne obyczaje i obrzędy. Jak wszędzie tak i na wsi, najweselej i najhuczniej obchodzono ostatni tydzień karnawału: począwszy od Tłustego Czwartku, aż po ostatni tzw. „kusy wtorek”. W Tłusty Czwartek nigdzie nie mogło zabraknąć smażonych na tłuszczu pączków, chrustów, faworków. Dzień ten zwany także też „combrowym” był niegdyś dniem spotkań i zabaw kobiecych. Przez trzy ostatnie dni, a szczególnie w „kusy wtorek” chodzili po wsi przebierańcy z uczernionymi twarzami, w wywróconych futrem na wierzch kożuchach. Przyjmowano ich bardzo chętnie, wierzono bowiem w istnienie tajemniczych związków pomiędzy ich obecnością w domu i obejściu, a pomyślnym powodzeniem mających się niebawem rozpocząć wczesnowiosennych prac polowych. Celebrowano także inne obrzędy takie jak: podkoziołek, jedlińskie kusaki czy ścinanie mięsopusta, które miały zapewnić pomyślność przez cały rok.

 

Czytany 1953 razy

Dodatkowe informacje